O nas
Konsolowiec.pl to blog prowadzony przez małą grupkę pasjonatów.
Interesuje nas wszystko, co związane z rynkiem gier wideo, ale nie tylko.
Na naszej stronie:
- znajdziecie nasze komentarze do najważniejszych wydarzeń w branży,
- posłuchacie podcastu, w którym poruszamy ważkie tematy,
- możecie sprawdzić, który sklep w kraju lub za granicą ma najatrakcyjniejszą cenę danej gry,
- przeczytacie recenzje gier (również tych starszych),
- obejrzycie najnowsze trailery i filmiki z gier,
- przeczytacie ciekawe felietony i artykuły,
- nigdy nie pojawiają się wkurzające, wyskakujące zewsząd banerki reklamowe.
Przyjęta przez nas skala ocen w recenzjach gier:
1 – crap niesamowity, omijać z daleka.
2 – strata czasu, nie poruszy nawet wielbiciela gatunku.
3 - typowy średniak, niczym niewyróżniający się na rynku.
4 – gra wybijająca się ponad przeciętną, po obniżce ceny można kupić.
5 – dobry, przemyślany tytuł, wszystkie elementy są na swoim miejscu.
6 – gra bardzo dobra, warto, by każdy gracz miał ją w swojej kolekcji.
Kontakt:
Jeśli chcesz się z nami skontaktować, napisz:
kontakt@konsolowiec.pl
Konsolowca tworzą:
Jego przygoda z grami rozpoczęła się 22 lata temu. Już jako mały chłopiec zagrywał się do upadłego w takie hity, jak River Raid, Boulder Dash czy Pole Position. Poczciwa Atarynka 65XE, na której stawiał pierwsze nieśmiałe kroki w świecie elektronicznej rozrywki, nadal znajduje się na dnie jego szafy (choć do końca nie wiadomo, czy jeszcze jest sprawna).
Kilka lat później przesiadł się na Amigę 500 oraz PC. Gry takie jak Sensible Word of Soccer, Super Frog czy Doom odbiły się w dość znacznym stopniu na jego psychice. Już nigdy nie będzie tym samym, niewinnym dzieckiem…
W trosce o swoje zdrowie nie kupił PSX-a, co w późniejszym okresie pozwoliło mu bez problemu ukończyć szkołę podstawową. Czas rozłąki z grami przetrwał dzięki miesięcznikom, takim jak Secret Service, NEO i PSX Extreme. Pomocny okazał się też GameBoy Packet, który zakończył swój żywot po tygodniu od zakupu. Przyczyna zgonu? „Nadmierna eksploatacja produktu”.
Wegetacja nie trwała długo i wkrótce w jego domu pojawił się Dreamcast. Jakość grafiki i specyficzny klimat „segowskich” gier zrobiły na nim duże wrażenie. Jednak to co na zawsze zmieniło jego życie, miało dopiero nadejść. Mowa o Shenmue. Dwie części tej specyficznej produkcji to według niego najlepiej zrealizowane i najlepsze gry, w jakie kiedykolwiek grał.
Był i jest nadal zafascynowany tym tytułem, a widząc to przyjaciele i znajomi zaczęli mówić na niego Shenmue (czemu nie Ryo Hazuki?). I tak już zostało.
Pomimo nagłej śmierci Dreamcasta postanowił, że zostanie tzw. graczem konsolowym. Od tej pory pecety jako główna platforma do gier przestały go interesować.
Przez jego ręce przewinęły się chyba wszystkie popularne konsole do gier, jakie ukazały się na rynku po 2000 roku. Posiadał PS2, Xboks, Gamecube’a, PSP (kilka wersji), DS-a (kilka wersji), Wii, X360 oraz PS3. O każdej z tych konsol mógłby opowiedzieć niejedną anegdotę i napisać niejedną historię. Każda z tych konsol miała i ma wspaniałe gry, które świadczą o wartości sprzętu. Dlatego też nie lubi, gdy nazywa się go fanbojem.
Dzięki temu, że miał dostęp do tych wszystkich konsol, zaczął udzielać się w internecie. Współpracował i współtworzył takie serwisy, jak xboxonline.pl, onlygames.pl, pspworld.pl, wii.net.pl, wiiem.pl, wiicenter.pl, ndstuff.pl i gamebox24.pl. Swego czasu uruchomił też swoje forum internetowe mojekonsole.pl, jednak nie podołał zadaniu bycia adminem i miejsce to świeciło pustkami. Widząc to porzucił ten projekt.
Dziś jako doświadczony gracz, skupia się na prowadzeniu swojego bloga. Ma nadzieje, że tym razem projekt nie upadnie…
Filip Cholewczyński (Cloudstorm):
Rozpoczął swoją przygodę z grami już w wieku 4 lat. Będąc dzielnym sześciolatkiem grał już w pierwszego Wolfa i przechodził misje w Command & Conquer. Okres Atari wspomina z uśmiechem na twarzy – sławetny Robocop na zawsze pozostanie w jego pamięci jako jedna z najlepszych gier na tamtą platformę. Później zalała go fala tytułów, w które zagrywał się godzinami. Wśród nich były takie hity, jak Baldur’s Gate, Sacrifice, Civilization II, StarCraft, Warcraft, Planescape: Torment itd.
Mając już lat kilkanaście rozpoczął swoją przygodę z MMoRPG-ami. Był to okres wysypu największych i najlepszych tytułów, w które grał miesiącami: Anarchy Online, World of Warcraft, Guild Wars, Ragnarok Online, Lingeage 2, City of Heroes oraz City of Villains. Po drodze zaliczył jeszcze kilka pomniejszych, darmowych „sieciówek” oraz zaczął powoli raczkować w strefie sieciowych strzelanin.
Późniejsze lata to okres grania w ambitne tytuły i klanowe zmagania w grach pokroju Call of Duty czy Wolfenstein: Enemy Territory. Spore sukcesy i bogate znajomości pozwoliły mu poznać i dotknąć wierzchołka góry lodowej, jaką jest branża związana z grami.
Mając lat szesnaście przestał nagle grać w gry. Postanowił zerwać z tym przyjemnym nałogiem i nieco bardziej zająć się twórczością muzyczną oraz pisarską. Po roku jednak znów powrócił do gier i zaczął grać w takie tytuły, jak Age of Conan czy Call of Duty: Modern Warfare. Z PC-ta przerzucił się także częściowo na konsole, które wcześniej omijał szerokim łukiem. Pod odstrzał poszła najpierw konsola Nintendo Wii, która po spędzeniu dwóch lat z właścicielem odeszła w niepamięć, a jej miejsce zastąpiło PlayStation 3, które jest dziś jego platformą docelową.
Okres licealny był także czasem, w którym zmienił swoją ksywkę na „Cloudstorm”. Nie było to związane z żadną grą ani postacią filmową bądź też komiksową. Ot, takie połączenie „chmurki” i „burzy”.
Czasy liceum to nie tylko czas, w którym zaczął poważniej myśleć o grach i przerzucił się częściowo na konsole (o nowym nicku nie wspominając). To także okres jego twórczej działalności we wszelkiej maści serwisach. Godnymi wzmianki są z pewnością serwis Wiiem.pl, który tworzył od podstaw z kolegą Wojnarem, Gametrance.pl (w którym wciąż pisuje swoje recenzje oraz felietony). Przede wszystkim jednak Filip rozpoczął swoją współpracę z Tomkiem dołączając do ekipy blogu Konsolowiec.pl. No i został studentem.
Gry stały się częścią jego życia już w wieku przedszkolnym. Dostał wtedy swoją pierwszą konsolę – Super Nintendo Entertainment System, która pochłonęła go w całości. Zagrywał się przede wszystkim w Super Mario World próbując przechodzić (z powodzeniem) niektóre poziomy bez patrzenia na ekran telewizora. Wcześniej miał również styczność z popularnym Pegasusem (a także poczciwym Atari), skąd kojarzy takie tytuły, jak Contra, Super Mario Bros. czy Micro Machines.
Mając 6 wiosen za namową brata, który oprowadzał go po meandrach elektronicznej rozrywki, przesiadł się na peceta i pozostał na nim przez kolejne kilkanaście lat. W pierwszą grę na tę platformę zaopatrzył się zresztą jeszcze na długo zanim rodzice sprawili mu komputer. To dowód na to, jak bardzo był nim zafascynowany i jak gorliwie chciał wreszcie położyć swe łapki na klawiaturze i myszce. Przez cały czas regularnie czytał pisma branżowe (m.in. legendarny Secret Service) i kupował kolejne gry do swojej kolekcji, która to obecnie osiąga dość spore rozmiary.
W 2007 roku standardowe gry zaczęły go nużyć i zupełnie przestały sprawiać mu przyjemność. Dlatego też, w poszukiwaniu nowych wrażeń, zdecydował się na wybór Nintendo Wii. Konsola podobnie jak niegdyś PC zupełnie go oczarowała i stała się głównym sprzętem do grania.
Gdy jednak zmęczy go machanie Wiimote’em i Nunchukiem, lubi od czasu do czasu zasiąść przed komputerem i za jego pośrednictwem zanurzyć się w świat wirtualnej rozrywki.
To również dzięki niemu zaczął spełniać się jako autor na kilku portalach internetowych o tematyce konsolowej. Gościł m.in. na łamach Wiiem.pl, gamebox24.pl, a teraz osiedlił się na Konsolowcu, gdzie ma nadzieję dalej rozwijać swoją pasję.
Swoją przygodę z grami rozpoczął w wieku 7 lat, kiedy to pojawił się u niego w domu pierwszy komputer. Dwa lata później zakupił Pegazusa (nieoficjalnie mówi się o PolyStation). Wtedy to zrozumiał, że to konsole są najlepszym sprzętem do grania. 8-bitowe gry tak go pochłonęły, że przeszedł Super Mario Bros. z uszkodzonym krzyżakiem w padzie (nie działała strzałka w lewo). Niestety, prezydent w ostatniej chwili zrezygnował z uhonorowania go za ten czyn.
Minęło parę lat i w jego rękach znalazł się GameBoy Color. Głodny kieszonkowej rozrywki zakupił Nintendo DS. Stale rosnąca sympatia do japońskiej firmy sprawiła, że po krótkim czasie zaadoptował GameCube’a. Po zagraniu w takie gry, jak Metroid Prime czy The Legend of Zelda: The Wind Waker kupno Wii było kwestią czasu. Wierność jednej firmie nie jest jednak jego mocną stroną.
Duch fana Grand Theft Auto dał o sobie znać w momencie zapowiedzi Grand Theft Auto IV. Wtedy to chłopaczyna zdała sobie sprawę, że jego komputer nie da rady wziąć na siebie takiej odpowiedzialności. W ten oto sposób na biurku wylądował Xbox 360. W przyszłości ma zamiar zainwestować w Nintendo 3DS oraz prawdopodobnie w nową stacjonarkę Nintendo.
Obecnie postanowił dzielić się swoją pasją z resztą świata. Działa aktywnie w serwisie Wiiem.pl i blogu Konsolowiec.pl. Jego opinie są zawsze obiektywne, jako profesjonalista nie może kierować się uczuciami. Przynajmniej tak mówi.
Dobra, wiecie co, bez owijania w bawełnę, trzecioosobowej narracji i Bóg jeden wie, czego jeszcze: pisać o sobie nie lubię, więc będzie w telegraficznym skrócie: jako petrolhead z krwi i kości uwielbiam wszelakie ścigałki które odstają swoim poziomem ponad muł (takie Split/Second tego nie robi), w stopniu ekstremalnym maniakuję się Mass Effectem. a ponadto nie gardzę wszystkimi grami, które mają to „coś”. W tekstach lubię objeżdżać i wyśmiewać, ale to co dobre będę wychwalał aż ponad miarę. Zaczynałem z Atari 2600, po drodze zaliczyłem chyba każdy większy sprzęt, a na chwilę obecną gram głównie na PS3 i X360, Wii zaś nie tykam, bo to konsola dla emerytów z Florydy i Japończyków, których rozwój zatrzymał się na muzyce typu midi. Tyle na ten temat – jeśli macie ochotę posłuchać furiata w akcji odsyłam was do naszych podcastów i shortcastów,
Przynajmniej brzmi to lepiej, niż crap przeklejony z mojego bloga, nie?




















