25 lutego pojawił się w Playstation Store pierwszy “porządnyDLC do Uncharted 2: Among Thieves. Ze względu na to, iż wiele osób nadal gryzie się z jego zakupem, a reszta nie wie generalnie o co z trybem multiplayer w Uncharted 2 chodzi, spieszę z pomocą.

Do tej pory pojawiło się już kilka aktualizacji oraz możliwości zasilenia konta Naughty Dog, twórców – sławetnej już – serii Uncharted. Pierwszym z nich była mapa Fort, która została chłodno przyjęta przez społeczność gry ze względu na bardzo dziwne odradzanie się graczy (zdarzały się sytuacje, w którym rodziliśmy się tuż przy naszym przeciwniku), a także… System obrażeń broni. Co prawda ta druga kwestia była wtedy tylko „próbką” dla twórców gry, którzy chcieli przekonać się co by jeszcze trzeba było zmienić, ale nigdy nie zapomnę tych trzech morderczych dni umierania dwadzieścia razy pod rząd. Całe szczęście mapa była darmowa i miała pokazać potencjał przyszłych DLC.

Kolejnym „małymDLC dla Uncharted był ruchomy komiks ‘Eye of the Indra’. Ze względu na to, że pojawiły się tam dwie nowe postacie dla trybu multiplayer, został on zassany w sporych ilościach. Sam komiks był dosyć krótki, ale dopowiadał historię Drake’a sprzed wydarzeń z jedynki, więc z tego powodu wart jest wzmianki. 2 nowe postacie nie były – niestety – żadnymi z tych, które znamy z poprzedniej odsłony Uncharted, dlatego też zachwyt był dosyć umiarkowany.

Następne z kolei „małeDLC podzieliło społeczność internetową Uncharted 2. Był nim kontrowersyjny DLC, w którym dodane zostały skiny postaci znane graczom z serii Resistance 2, Killzone 2 oraz inFamous. Skąd kontrowersje? Otóż zatwardziali fani uważali, że nowe postacie niszczą i psują wizerunek i klimat całej gry oraz… Nie wydają z siebie żadnych dźwięków! Co ciekawe, ta druga sprawa stała się tematem przewodnim większości forów internetowych: do tej pory, żeby uzyskać skiny, które nie wydawały z siebie dźwięków (dzięki czemu można łatwiej podkraść się niezauważenie do wroga) trzeba było zdobyć platynę w grze, by odblokować „bezdźwięcznego” Marco Polo oraz Ghyngis Khana (mówiąc prościej: kościotrupy). Skiny podzieliły graczy, ale nie zmniejszyły ilości grających na serwerach. Do czasu najnowszego, pełnoprawnego DLC.

DLC o nazwie Drake’s Fortune Multiplayer Pack dodaje sześć nowych skinów postaci znanych z pierwszej części gry (przeciwników Drake’a oraz samego głównego bohatera i jego partnerkę Elenę Fisher) oraz… 2 nowe, ogromne i niezwykle bogate w detale mapy. A wszystko to w cenie… 18 zł! Jedynie!

Nowe skiny do Uncharted 2: Among Thieves są czymś, na co fani czekali. Ja sam nie mogłem się doczekać, kiedy wreszcie będę miał okazję pograć wrzeszczącym Eddiem Rają (tak, tak, skiny wreszcie wydają z siebie dźwięki), a twórcy gry byli na tyle uprzejmi żeby mi to umożliwić. Co ciekawe skiny zostały „dopieszczone” w 100% dzięki czemu fani dwójki będą zachwyceni poziomem detali, zaś fani jedynki będą zadowoleni, bo postacie przeszły tylko drobny „lifting” związany z nowym silnikiem gry – ich wzory (i ubrania) pozostały takie same. Jest jednak jedna rzecz, o której szanowni gracze zapominają, a która cały czas leży mi na wątrobie: dlaczego żaden inny skin oprócz Drake’a, nie ma mokrego ubrania w zetknięciu z wodą? Rozumiem, że główny bohater został dopracowany pod tym względem dzięki kampanii single-player, ale granie Eleną w trybie multi w mokrym podkoszulku to coś czego tej grze brakuje.

Co zaś się tyczy map: ‘The Flooded Ruins’ oraz ‘The Facility’ samymi nazwami mogą przypomnieć fanom pierwszej części przygód Drake’a, gdzie rozgrywać będą się mecze. Pierwsza z nich jest największą do tej pory mapą, jaka zawitała w trybie multiplayer Uncharted 2. Powiem nawet, że jest aż za duża jak na 10 graczy i powinny zostać do niej dodane 2 lub 4 dodatkowe sloty postaci, dzięki czemu większa ilość graczy miałaby większy ubaw na serwerach Naughty Dog. Nie zmienia to oczywiście faktu, że pełno jest tu kryjówek a także otwartych przestrzeni, na których fani będą się czuli jak w domu. Wspinaczki też jest tutaj dostatek tak więc dla każdego coś miłego. Całość stylizowana jest na wzór zniszczonych ruin pojawiających się w pierwszej części gry i nieraz staniemy przed pięknie wykonaną rzeźbą, którą będziemy po prostu „zjadać” wzrokiem.

Druga mapa, ‘The Facility’ to nieco inna para kaloszy. Zbudowana jest z dwóch kondygnacji, a na samym jej środku znajduje się niemiecki U-boot. Mapa skonstruowana jest w sposób dosyć klaustrofobiczny: czujemy się jak zamknięci w bunkrze i w momencie, w którym na korytarzu spotkamy wroga, a za plecami usłyszymy krzyk jego kolegi – będziemy wiedzieli, że już po nas. Ciężko gdziekolwiek na tej mapie uciec, bo jest tu nieco ciasno. Miejscami nawet zbyt ciasno, ale wymaga to zmiany taktyki gracza, więc nie ma na co narzekać. ‘The Facility’ mogłaby też pomieścić dodatkowe 2 osoby grające na serwerze, ale nie widać żeby Naughty Dog zanosiło się z tym pomysłem.

Mówiąc o mapach, nietrudno się domyślić, że mogą być problemy z łączeniem się graczy, którzy DLC nie kupili z tymi, którzy na zakup się zdecydowali. Naughty Dog rozwiązało ten problem w iście mistrzowski (bo banalnie prosty) sposób: wystarczy w menu gracza kliknąć odpowiednią zakładkę na zmianę szukania serwerów w trybie map DLC i… Gotowe! Co ciekawe, w momencie problemów z szukaniem graczy z nowym DLC gra automatycznie przydziela nas na „zwykłe” serwery.

Na koniec zostawiłem jeszcze jeden „kąsek”, który zaserwowało nam Naughty Dog w związku z premierą ich najnowszego DLC do Uncharted 2. Jest nim… System obrażeń postaci. Na pierwszy rzut oka widać, że niewdzięczna snajperka wreszcie doczekała się porządnej siły ognia (wystarczy jeden strzał gdziekolwiek by powalić naszego oponenta), ale także reszta broni przeszła mały lifting. Jest on, co prawda, niemal niezauważalny, ale dla starych wyjadaczy sprawa rzuca się od razu w oczy: wystarczy mniej strzałów żeby powalić wroga z broni długodystansowej. Zmiany te wyszły grze na dobrze i teraz prawdziwi snajperzy wreszcie poczują się jak w domu w multiplayerze Uncharted 2.

Podsumowując: DLC Drake’s Fortune Multiplayer Pack to fantastyczna paczka w niskiej cenie. 18 zł to jedna z najniższych cen dostępnych obecnie na rynku jeżeli chodzi o DLC, która w pełni zwróci Wam Wasze ciężko zarobione pieniądze. Dwie nowe mapy dostarczają mnóstwo zabawy, sześć nowych skinów postaci przedłuży grę na dobre 2-3 miesiące, a trofea, które dodane zostały do całego zestawu wycisną z maniaków gry siódme poty.

Ocena 6/6

PS. Jeżeli chcecie nieco więcej informacji lub artykułów związanych z Uncharted 2: Among Thieves i jego trybem multiplayer to dajcie znać w komentarzach.