Xbox Live – kontrakcja
„Walka z piractwem jest słuszna, nic nie usprawiedliwia kradzieży. W pełni popieram każda inicjatywę uświadamiającą, że kradzież gier wideo jest przestępstwem, i walczącą o odebranie piractwu akceptacji społeczeństwa. Co nie zmienia faktu, że mam już dość traktowania mnie jak złodzieja, co od dłuższego czasu uskutecznia Microsoft Polska, którego każdy komunikat do graczy w ciągu ostatniego roku brzmiał „nie dostaniecie Live bo kradniecie”.

Mam dwie konsole Xbox 360 (Premium z 2006r w Szczecinie, Elite z 2009r w Krakowie, obydwie nieprzerobione), pierwszą konsolę mam od miesiąca w którym wylądowała na polskich półkach, wszystkie gry oryginalne, masa zakupów na Live, do tego drugi rok abonamentu Gold. Co mam robić więcej? Kupować kilka razy tą samą grę? Założyć paramilitarne bojówki napadające na posiadaczy nielegalnego oprogramowania? Jestem uczciwy, kocham moje hobby i wydaję na nie swoje pieniądze. Dlatego gdy słyszę skandaliczne w formie i treści wypowiedzi polskiego oddziału Microsoftu, że nie dostanę polskiego live bo jestem Polakiem to czuję się oszukany. Mam dość bycia traktowanym jak złodziej i bandyta z powodu miejsca urodzenia i zamieszkania. Ciągłe wywody, wykłady, akcje marketingowe mówiące o tym, że Polacy nie zasługują na Xbox Live (za który płacą abonament!) ponieważ są złodziejami, nie dość że są alogiczne, to w dodatku są zwykłą bezczelnością. Poraża to tym bardziej, że te wypowiedzi w gruncie rzeczy są kierowane do osób posiadających nieprzerobione konsole, ponieważ tylko oni bez ryzyka zbanowania mogą korzystać z usług Live i są zainteresowani płaceniem za dodatki, abonament i gry w dystrybucji elektronicznej i to ich najbardziej dotykają wynikające z braku Live ograniczenia.
Absurd tej całej sytuacji przeraża tym bardziej, im bardziej zastanowimy się nad kształtem polskiego rynku gier wideo, w którym zmuszony jest obracać się uczciwy polski gracz. Rynku, który to m.in. kształtuje właśnie Microsoft Polska. Nie dość, że jestem traktowany jako konsument trzeciej kategorii nie mogąc oficjalnie korzystać z trybów gry wieloosobowej, ściągać uaktualnień i dodatków, to w dodatku jestem systematycznie przez Was oszukiwany. Microsoft wyjął z limitowanej edycji FM3 praktycznie wszystko, co miało świadczyć o wyjątkowości tej edycji. Ubisoft wyciął z Assassin’s Creed 2 cały ubiplay, Dragon Age też wyszedł bez zdrapek (co prawda EA potem próbowało ratować sytuację, ale szczerze nie wierzę w błąd logistyczny). Czyli trzy najważniejsze premiery na Xboxa ostatniego półrocza zostały wybrakowane właśnie z powodu Microsoftu i jego polityki dotyczącej polskiego Live.
Tutaj dochodzimy do kolejnej patologii naszego rynku. Konsola Xbox 360 od momentu startu była przedstawiana głównie jako platforma dla hardcorowego, świadomego gracza. Czyli gracza orientującego się w rynku, znającego się na grach wideo i umiejącego korzystać z nowoczesnych technologii. Taki konsument ma pełną świadomość dotyczącą możliwości sprzętu, który nabywa i tym bardziej odczuwa jego wybrakowanie. I co robi polski oddział Microsoftu? Utrudnia podłączenie konsoli do Internetu – przy czym ogłasza wszem i wobec, że to właśnie ta konsola ma najlepszą platformę online. Ogołaca polskie pudełkowe wydania z dodatków, każąc płacić taką sama cenę za którą świadomy konsument kupi w każdym państwie Unii Europejskiej taki sam produkt, tylko że pełnowartościowy.
To właśnie sprawia, że gracze, jako świadomi konsumenci wydają pieniądze na gry w zagranicznych sklepach. Zalet takiego rozwiązania jest kilka – zazwyczaj niższa cena, pewność że wydanie które kupują spełnia światowe standardy i wygląda tak jak zaplanował to jej producent i światowy wydawca. Przy Waszych wyliczeniach dot. sprzedaży gier w Polsce zdajecie się całkowicie pomijać ten aspekt, stwierdzając że niewielka sprzedaż to wina piractwa. Trudno jednak dojść do innych wniosków, skoro jako założenie początkowe przyjęto, że obywatele Rzeczypospolitej Polskiej są złodziejami. Kiedy jednak ktoś zwraca uwagę na „proceder” sprowadzania gier z zagranicy Waszą naturalną reakcją jest stwierdzanie, że to psuje rynek polski. Ale dlaczego klient, który i tak przy pierwszym podłączeniu konsoli do Internetu był ZMUSZONY zarejestrować się jako mieszkaniec Londynu bądź Nowego Jorku ma mieć jakiekolwiek opory przed kupnem gry w Wielkiej Brytanii?
Tak więc Panie Kubo Mirski, będący twarzą i głosem Microsoft Polska. Panie Kubo Mirski, od czterech lat zwodzący mnie w wywiadach i ogłoszeniach mówiących o rychłym nadejściu Xbox Live PL. Mam dość tego jak Pan mnie traktuje. Mam dość nazywania mnie przez Pana złodziejem z tego tylko powodu, że mam Xboxa i mieszkam w Polsce. To Pan mnie okrada Panie Kubo, a nie ja Pana. To Pan wyjmuje z pudełek kody, ogranicza korzystanie z zawartości immanentnej dla danego tytułu i platformy. To Pan i chora polityka firmy którą Pan reprezentuje wobec graczy sprawiła, że KAŻDĄ grę muszę kupować za granicą a nie w polskim sklepie by mieć pewność, że dostanę to samo co mieszkający 100 km ode mnie obywatel Niemiec. To Pan sprawił, że zanim kupiłem edycję kolekcjonerska Bioshock 2 od Cenegi musiałem dowiedzieć się, czy jest to „import” z zachodu, czy wersja skalana magicznym dotknięciem polskiego rynku, który m.in. Pan reprezentuje.
To właśnie Wy i Wasza polityka zarzynacie rynek Xbox w Polsce. Rynek który miał świetny start i dobrą pozycję w stosunku do droższego i startującego rok później Playstation, ale który w skutek Waszej szokującej ignorancji i indolencji jest w tej chwili ledwie cieniem konkurencji.
To w Was jest problem, a nie w graczach. Naprawdę nie macie prawa prezentować postawy obrażono-roszczeniowej. Nie możecie nazywać na starcie swoich klientów piratami i złodziejami, robiąc przy okazji wszystko by to właśnie nie-kradnący i nie-oszukujący konsument był na gorszej pozycji, a potem bić w dzwony z wrzaskiem „biją nas i okradają!”. Nie możecie tego robić, jeżeli potem chcecie mieć moralne prawo by powiedzieć „zrobiliśmy wszystko by uratować ten rynek”.”
Autor: Aleksander „alexej” Karandyszowski
[ Źródło kontrakcja.com.pl ] na stronie znajdziecie więcej opinni.
Nic dodać, nic ująć. Blog konsolowiec.pl wspiera walkę zarówno Microsoftu (o nie przerabianie konsol) jak i graczy (o wprowadzenie Live do Polski). Mam nadzieję, że obie strony pójdą na kompromis i będzie „wilk syty i owca cała”.
| Drukuj artykuł | Ten wpis został napisany przez Tomasz Doktorski na 17 stycznia 2010 o 22:10, i jest w kategorii Polecane, Różne. Podążaj za odpowiedziami do tego wpisu przez RSS 2.0. Możesz napisać komentarz, lub trackbacka z Twojej własnej strony. |

















około 7 miesiące temu
Słusznie wspomniałeś o FM3. Mnie dobiło gdy dowiedziałem się, że jeden z kluczowych dodatków do gry został z niej usunięty. Za 15zł więcej sprowadziłem FM3LE z UK, a tymsamym dałem im zarobić. Znów.
Dobry tekst. Nie pozwalajmy inicjatywie umrzeć.
P.S. Pierwszy X’a jest w Szczecinie czy jest ze Szczecina? ;D
około 7 miesiące temu
Tekst ze strony kontrakcji.com.pl
Ja dodałem tylko swój komentarz. A przysłowie „wilk syty i owca cała” zdaje się idealnie pasować do sytuacji